logo strony

Britpop - czyli piosenka jest dobra na wszystko


W 1992 roku premierę miały dwie piosenki początkujących wtedy grup, które wywróciły rynek muzyczny w Wielkiej Brytanii do góry nogami. Mowa oczywiście o "The Drowners" Suede i "Popscene" Bluru. Uznaje się je za prekursorskie dla britpopu utwory.

O pierwszym z wymienionych zespołów było głośno jeszcze przed wydaniem pierwszego singla.the best band Przez "Melody Marker" zostali okrzyknięci Najlepszym nowym zespołem na Wyspach. Skąd w Wielkiej Brytanii pokładano tak wielkie nadzieje w Suede? Otóż po rozpadzie kultowego The Smiths brakowało melodyjnych, gitarowych piosenek. Dlatego w 1989 roku zapanowała moda na nurt muzyczny zwany Manchester. Jego przedstawicielami byli Happy Mondays i przede wszystkim The Stone Roses z Ianem Brownem na czele, a piosenki takie jak ''I Wanna Be Adored'' czy "I am The Resurrection" stały się pokoleniowymi hymnami.suede Jednak grupa rozpadła się po wydaniu dwóch albumów i na muzycznej scenie pojawiła się luka, którą udalo się zapełnić Suede, bo niezwykle popularny wtedy na całym świecie grunge nigdy się na Wyspach nie przyjął.



To było czyste szaleństwo. Jak nagła i gwałtowna zmiana temperatury. Nasi fani pojawili się znikąd. Ci wszyscy ludzie czekali schowani w cieniu i nagle ujawnili się w nieprawdopodobnej liczbie. Od tamtego momentu nasze koncerty były absolutnie histeryczne i szalone - wspomina wokalista Suede Brett Anderson.


Bez wątpienia Suede utorował drogę innym gitarowym zespołom. Wkrótce po sukcesie grupy Bretta Andersona coraz większą popularność zaczął zyskiwać Blur. O ile jeszcze pierwszy album "Leisure" (1991) spotkał się z umiarkowanym zainteresowaniem, to kolejne "Modern Life Is Rubbish" (1993), "Parklife" (1994) i "The Great Escape" (1995) były bestselerami. Co więcej, na początku działalności Blur byli popularniejsi niż Oasis, którzy dopiero później stali się najbardziej znanym britpopowym bandem.


blur

Nikt chyba nie zdaje sobie z tego sprawy, ale w tamtym czasie Blur był co najmniej trzy razy popularniejszy od Oasis. Gallagherowie nigdy nie chcieli tego przyznać, ale "Definitely Maybe" sprzedało się w liczbie ponad 500 tysięcy, a "Parklife" w blisko dwumilionowym nakładzie. Byli lata świetlne przed nami - mówi Alan McGee, były szef kultowej wytwórni Creations Records, która wylansowała Oasis.

oasis


Na sam szczyt zespół braci Gallagherów wywindowała słynna "singlowa bitwa" z Blur. Zakłady bukmacherskie przeżywały totalne oblężenie. A tabloid "The Sun" opisał historię pewnego małżeństwa z Bristolu. Mąż słuchał Blur, a żona wolała Oasis. Gdy małżonek podgrzał jej płyty w mikrofalówce, wyrzuciła go z domu.


Starcie na liście przebojów wygrał Blur z "Country House" (z albumu "The Great Escape"), sprzedając 274 tysiące egzemplarzy singla przy 216 tysiącach "Roll Wit It" promującego drugą płytę Oasis "[What's The Story] Morning Glory?" Jednak później okazało się że Oasis znacznie przebiło popularnością Blur, chociaż już nigdy nie powtórzyło sukcesu "[What's The Story] Morning Glory? sprzedanej w samej tylko Wielkiej Brytanii w 4 500 000 milionowym nakładzie.

pulp

Pisząc o britpopie nie można zapomnieć o dowodzonej przez Jarvisa Cockera grupie Pulp, która istniała już od końca lat 70 - tych, ale wypłyneła dopiero na britpopowej fali, a płyty "His'n'Hers" z 1994 r. i "Different Class" (nagrodzony nagrodą Mercury w 1996 r) świetnie się sprzedawały, a singiel "Common People" stał się megahitem.


Britpop to nie tylko wielkie gwiazdy takie jak Oasis, Blur, Suede czy Pulp lansujące hity i sprzedające miliony płyt, bo gdzieś na uboczu działały Cast, The Auteurs, Dogdy. Co ciekawe, ci ostatni, mimo że nie zrobili wielkiej kariery, to swego czasu sprzedali więcej egzemplarzy singla ''Good Enough'' niż Suede swojego wielkiego przeboju ''Trash''. Swoje pięć minut miała też Elastica, której liderką była Justine Frishmann znana też z tego, że była związana z Brettem Andersonem, a potem z Damonem Albarnem.


Charakterystyczne dla britpopowych piosenek jest to, że ich prostota nie stoi wcale w opozycji dla inteligentnego i błyskotliwego tekstu. Może to jest jeden z powodów dlaczego ten styl za czasów swej świetności nie przyjął się w Polsce. Wtedy mniej osób niż obecnie znało język angielski, a bez jego znajomości ciężko naprawdę docenić britpopowych klasyków. Drugą barierą jest specyficzna brytyjska mentalność i nie dla każdego spoza Wysp Brytyjskich czytelna jest ironia, którą aż przesiąknięte są teksty Albarna czy Cockera. Dlatego w Polsce dużo lepiej przyjął się grunge bo do jego odbioru nie jest potrzebny angielski, ponieważ słowa piosenek np. Nirvany są bardzo proste i pozbawione niuansów i podtekstów, które można znaleźć np. w piosenkach Suede, Blur czy Pulp. Muzyka ze Seattle też lepiej pasowała do ogólnego klimatu panującego wtedy w naszym kraju na początku lat dziewięćdziesiątych.


Muzycznie britpopowcy czerpali garściami z dokonań The Beatles, a także The Kinks, The Who, The Small Faces, oraz glamrockowych wykonawców takich jak David Bowie, T. Rex, Roxy Music, punku i new wave: Jam, The Buzzcocks, Wire, Madness, XTC, Squeeze, Elvis Costello. Do czego zresztą otwarcie przyznawali się m.in. liderzy Oasis i Suede:


Każdą piosenkę, którą piszę, porównuję do The Beatles. Rzecz w tym, że oni zrobili to wszystko przede mną - mówił Noel Gallagher.


Brett Anderson w wywiadzie dla "Melody Makera" z kwietnia 1992 roku: Wolimy eksplorować własną kuchnię niż bawić się w astronautów. W muzyce chodzi o odnalezienie interesującego kawałka ziemi, a nie nowego układu słonecznego.


Dlatego z jednej strony można by zarzucać ich twórczości wtórność, ale britpop był to ostatni jak na razie nurt w muzyce popularnej, który z takim powodzeniem łączył przebojowośc z artyzmem. Ponadto ze świecą szukać dziś na muzycznej scenie naprawdę charyzmatycznych postaci. Bo czego by nie sądzić o braciach Gallagher, Damonie Albarnie, Jarvisie Cockerze czy Brecie Andersonie, to byli oni jednymi z ostatnich artystów obdarzonych niezaprzeczalnym talentem, którzy porywali tłumy. Dlatego publiczność z wielką niecierpliwością czeka na premierowe albumy britpopowych gigantów.


Autorka:Suedehead
©2011 Copyright: Sonia Pranschke